Z przychodni do wierszy

Poeta z przychodni wierszy? Choć autor jest księdzem, w jego utworach nie dominują ani nawiązania do stanu kapłańskiego, ani do religii, aczkolwiek stała obecność Boga jest w nich oczywista – o książce Odpocząć od cudu pisze Krystyna Kamińska.

 

 

Odpocząć od cudu to 15. tom wierszy Jerzego Hajdugi z Drezdenka, a do jego dorobku dodać należy jeszcze dwie książki z felietonami, scenariusz przedstawienia teatralnego, kilka słuchowisk, płytę z wierszami śpiewanymi. Dorobek więc znaczący. Jerzy Hajduga jest księdzem Zakonu Kanoników Laterańskich i tu leży przyczyna, że tworzy po cichu, bez stawania do konkursów, na przykład o Lubuski Wawrzyn Literacki. A szkoda, bo zapewne wtedy więcej osób dowiedziałoby się o jego niezwykłej poezji.

 

Na początek wiersz o jej rodzeniu się z banalnym tytułem Wiersz:

 

już na samo wejście

przy pierwszym wersie

 

rzuca się na mnie

jak na swego pana

 

przynosi kartkę wie

gdzie leży pióro

 

tak się rzucamy

do rana

 

I kto tu jest panem, a kto sługą? Kto ważniejszy? Kto mniej? Wiersz domaga się zapisania, a autor musi go słuchać. Jeden drugiemu nie daje spać do rana, a ich relacje Jerzy Hajduga określa jako wzajemne rzucanie się.

 

Zacytowałam wiersz wyjątkowy długi i oczywisty w interpretacji. Jerzy Hajduga zazwyczaj pisze wiersze krótkie, często zaledwie dwuwersowe, pozbawione patosu, oszczędne w metaforze, która nigdy nie jest rozbudowana, a wręcz świadomie niezwykle skromna. Często trzeba dobrze wczytać się w tekst, aby ją znaleźć. Jak sam autor kiedyś zażartował, pozostawia tylko to, czego nie uda mu się skreślić. Natomiast Ludwik Lipnicki przyrównał wiersze Jerzego Hajdugi do szkiełek z witraża: pojedyncze są niewielkie i z pozoru mało znaczące, ale w całości tworzą wrażenie niezwykłe.

 

Ksiądz Hajduga jest kapelanem w drezdeneckim szpitalu. Żyje i pracuje w stałym kontakcie z ludźmi chorymi, starymi, stojącymi na progu śmierci, z ludźmi czekającymi na cud wyzdrowienia. To im, ale także i nam, ksiądz kapelan radzi Odpocząć od cudu – jak zatytułował najnowszy tom wierszy. Znacznie ważniejsza jest przecież ludzka życzliwość, wrażliwość, pomocna dłoń, także dłoń księdza, gdy zabraknie innej. Jak w wierszu Razem:

 

coraz mniej rąk

żadnej co się

rzucały na

szyję

 

z powitań

pożegnań

 

zaledwie jedna

gdy opiera się

o twoje

ramię

 

najzwyczajniej

moja

 

Choć autor jest księdzem, w jego utworach nie dominują ani nawiązania do stanu kapłańskiego ani do religii, aczkolwiek stała obecność Boga jest w nich oczywista. Poezja Jerzego Hajdugi jest głęboko humanistyczna, ze szczególnym podkreśleniem roli matki i właściwego ukształtowania człowieka w okresie dzieciństwa.

 

Dopiero po lekturze wierszy czytelnik dociera do dwóch stron zapisanych prozą, którym autor nadał podtytuł notatki z przychodni wierszy. A tu opisy zwykłych sytuacji życiowych: jedne szpitalne, inne już pogrzebowe, ale także świąteczne, rodzinne. Z takich obserwacji rodziły się same wiersze, w których refleksje autor skrócił do maksimum. Sądzę, że lektura tych notatek na początku znacznie ułatwiłaby odczytanie samych wierszy. Ale taki układ spowodował, że cały tomik przeczytałam dwa razy. I na pewno głębiej przeżyłam.

 

Autorka: Krystyna Kamińska

 

Jerzy Hajduga, Odpocząć od cudu, Wydawnictwo Literackie Białe Pióro, Warszawa 2015, 70 s.

 

Recenzja ukazała się w kwartalniku Pegaz Lubuski nr 1/2015.

Dodaj komentarz