Rozpoznać w żebraku siebie

Ulica sceną, przechodnie publicznością. Młodzi i starzy, rodzice i dzieci – tańczą, fikają koziołki, robią, jakie chcą miny, śpiewają i grają wcale nie byle jak i wcale nie na byle czym.

 

 

 

Najbardziej popularnymi aktorami są żebracy. Przede wszystkim żebrzą na ulicach. Publiczność jednak – w tym przypadku przechodnie – nie rozczulają się nad tym teatrem. Jest to zły teatr. Żebracy mają fatalny styl. Jak można siedzieć przez cały dzień i udawać spazmy rozpaczy. Jęki muszą w końcu brzmieć fałszywie. Publiczność naprawdę chce się wzruszyć, przejąć.

 

Ulice nocą pustoszeją. Echo kroków jeszcze długo odbija się od ścian. I wraca ze zdwojoną siłą do otwartych okien. Nawet zapuka.

 

Autor: Jerzy Hajduga