Pandemiczna jesień

Gdy wiosną wirus nałożył nam maski na twarze, gdzieś tam głęboko na dnie serca nosiliśmy nadzieję, że może to tylko „na chwilę”, że minie, zginie, jak wcześniej tyle gryp „ptasich” i innych. Teraz znowu musimy się ukryć, oddalić od siebie.

 

Ściany nocą mają się

ze mną a ja przed snem
zapatrzony długo
w sufit

 

Pakuj się

walizka otwarta tak
patrzę co jeszcze
zostawić

 

Deszcz na noc

po całym dniu chce
zostać patrzę w okno
też łzawi

 

Autor: Jerzy Hajduga