Kwarantanny czas II

Umywanie, obmywanie schorowanych ciał. Wtedy oczywiście nie wchodzę do sali, ale wracam. Jeszcze pachnie mydłem, przeróżnymi olejkami.

 

 

ks. Jerzy Hajduga Kwarantanny czas

 

Okno otwarte, a w nim – akurat powietrze wielkanocne – pierwsza zieleń na gałęziach drzew, pierwsze ptaki zlatujące się na widok chorych z kapłanem. Słyszę: „Dlaczego ksiądz nie ma piżamy?”. A może tylko wydaje mi się, że słyszę.

 

Dzisiaj aż dwie pielęgniarki zwróciły mi uwagę, że źle wyglądam, w każdym razie – na przemęczonego. Uśmiechnąłem się i odszedłem zaniepokojony o siebie.

 

Lubię samotne spacery, swoje powroty od chorych ze szpitala na plebanię. Codziennie wracam przez cmentarz, czasami pojawi się wiewiórka. Dzisiaj najwyraźniej była w moim nastroju, spojrzała i też uciekła do siebie. Uśmiechnąłem się, a nawet przystanąłem.

 

Siedzę w pokoju. Patrzę na ściany, podchodzę do okna. Znowu pierwsza zieleń, pierwsze ptaki. Za szybą.

 

AUTOR: ks. Jerzy Hajduga