Czy poezja może być modlitwą?

Czy poezja może być modlitwą? W moich wierszach jest na pewno szpitalny klimat, ale kto dzisiaj jest zdrowy. Dlatego te utwory są kierowane do wszystkich, bez względu na światopogląd (WYWIAD).

 

 

 

Gazeta Warszawska Kulturalna nr 3/2015 – ks. Jerzy Hajduga opowiada o swoim powołaniu do pisania wierszy.

 

 

 

Czy poezja może być modlitwą?

 

Jest pan księdzem Zakonu Kanoników Regularnych Laterańskich, czym szczególnym ten zakon się wyróżnia?

 

Przede wszystkim sutanną. Chodzimy w sutannie papieskiej, nawet w białej w niedzielę i od święta. Na co dzień w czarnej. W pracy duszpasterskiej niczym się nie wyróżniamy, jesteśmy otwarci na każdą działalność.

 

Skąd wzięła się u księdza miłość do poezji?

 

Piszę wiersze gdzieś tak od czternastego roku życia. Poczułem się poetą na pewno w szkole średniej, gdy zacząłem publikować swoje wiersze w Na przełaj, Radarze, wówczas bardzo poczytnych pismach wśród młodzieży. A gdy wiersze ukazały się w Tygodniku Kulturalnym, wybrane przez Tadeusza Nowaka, poczułem jeszcze większe skrzydła do pisania. To były czasy, a nawet pewien snobizm, na pisanie wierszy.

 

Publikował ksiądz wiersze, zebrane w tomiki, również w Poezji, Literaturze, ostatnio w Polonistyce i Frazie; przekładano też księdza wiersze na język niemiecki i angielski. Jak ksiądz myśli: skąd taka popularność tych utworów, skoro wiemy, że poezja od wielu lat przeżywa pewnego rodzaju kryzys i niełatwo jest się wybić ze swoimi utworami?

 

To prawda, dzisiaj ludzie mało czytają, tym bardziej wiersze. Ale nie jest tak jeszcze tragicznie, o czym świadczą portale internetowe. Zainteresowanie moimi wierszami odczułem w latach 80. i 90. Wtedy już byłem księdzem, zauważono i doceniono poetów w sutannie, a to za sprawą poezji ks. Jana Twardowskiego.

 

Praca kapłana nie jest na pewno łatwa, na co dzień spotyka ksiądz wielu ludzi z ich problemami. Czy te spotkania powodują u księdza natchnienie?

 

No, nie zawsze. Na pewno – gdy spotykam się z chorymi w szpitalu czy w domach. Obecnie pełnię posługę kapelana szpitalnego.

 

Czy trudno pogodzić pracę duchownego z duszą poety? Z jednej strony brutalne życie, z drugiej piękne wersy wierszy.

 

Można i trzeba pogodzić. Jak w życiu każdego człowieka. Wiersze czasami same się piszą, taka natura poety, za co dziękuję Panu Bogu.

 

Do kogo ksiądz kieruje swoje wiersze?

 

Do każdego człowieka, bez względu na jego światopogląd. Tak chcę, stąd unikam w swoich wierszach bezpośredniej pobożności. Recenzenci nawet mnie za to chwalą.

 

Najnowszy tomik wierszy Odpocząć od cudu ukazał się niedawno wydany przez Wydawnictwo Literackie Białe Pióro, do kogo utwory są kierowane?

 

Jest w nich szpitalny klimat, ale kto dzisiaj jest zdrowy. Dlatego utwory są kierowane do wszystkich.

 

Skąd się wziął tytuł tomiku? Co jest cudem, od którego trzeba odpocząć?

 

Tytuł wziął się z wiersza pt. Wstań, który zresztą jest w tym tomiku. Odpocząć od cudu, czyli pogodzić się z chorobą, umieć dźwigać krzyż choroby.

 

Co symbolizuje krzesło na okładce tomiku?

 

Właśnie to odpocznienie. Na krześle, nawet gdyby było niewygodne.

 

Czy okres Wielkiego Postu sprzyja poezji, rozmyślaniom nad sensem życia?

 

O, tak. Ten okres jest dla mnie bardzo twórczy. Chyba w tym czasie najwięcej piszę. Oprócz wierszy powstają rozważania Drogi Krzyżowej.

 

Nie wiem, czy ksiądz zauważył, że powstaje teraz wiele wierszy, zwłaszcza tworzonych przez młodzież, które mają charakter depresyjny, są mroczne. Skąd u młodych ludzi, którzy dopiero rozpoczynają życie, takie ponure postrzeganie świata?

 

A czy było kiedyś inaczej? Zawsze pisaniu towarzyszy chandra, smutek, żal, ten stan ducha zawsze sprzyja nucie lirycznej.

 

Czy myślał kiedyś ksiądz o napisaniu powieści, np. z życia zwykłego kapłana?

 

Tak, jestem zwykłym kapłanem. Może dlatego wolę zapiski bliższe poezji.

 

Czy szykuje ksiądz nowy tomik wierszy?

 

Na tę chwilę cieszę się swoim nowym tomikiem Odpocząć od cudu. Już parafianie pytają, a znajomi po piórze już się chcą dorwać do pisania recenzji.

 

Dziękuję serdecznie za wywiad i do zobaczenia przy następnym tomiku wierszy.

 

 

Gazeta Warszawska Kulturalna nr 3/2015

Dodaj komentarz