Światło. Odpocząć od cudu

Aniela Birecka pisze o najnowszej książce poetyckiej Jerzego Hajdugi Odpocząć od cudu.

 

Odpocząć od cudu

Światło: sterylne aż do przedezynfekowania; białe oślepiające wapnem; przejrzyście blade niczym świeżo opadły śnieg; światło, które mży jednostajną bielą mocno wysłużonej bezcieniowej lampy.

 

Ono to przenika szpitalno-sanatoryjne sale, korytarze, gabinety. Ostro uwypukla mroczne cienie (nie)ożywionej przyrody; akcentuje rysunki murów, architektonicznych obiektów, ich ścian oraz detali. Zimne, lecz nie bezduszne; samotnie wszechwładne; niekiedy przygnębiające bądź stawiające przed Nieuniknionym na baczność. Nieprzytulne. Bezpłciowe. Bezlitosne.

 

Na okładce tomiku wierszy ks. Jerzego Hajdugi Odpocząć od cudu czarne, niemal grafionem wydrapane krzesło. Osobliwe siedzisko, gdyż z jednej strony wysokie jak dla malutkiego dziecka, z drugiej: kanciaste – sprzęt w sam raz do zadawania tortur.

 

Czy na tym akurat krześle ma czytelnik odpocząć od cudu? Przecież cudem są tu chociażby smoliste i kredowe – jakby wyjęte z psychodelicznego snu – ilustracje: oszczędnie niepokojące tą oko drażniącą perspektywą ponadgryzanych ruiną kamiennych prześwitów; podobnym tunelom, zaułków; znikąd donikąd biegnącym szynom; chwiejącym się na wietrze bluszczowym pędom. Te obrazki, autorstwa Marii Kuczary, pustych, zrujnowanych wnętrz z kilkoma połamanymi gratami i dziurawą podłogą? Tu bowiem cudem jest wszystko i też w cud przemienia się wszystko. Dlatego:

 

a może choć na chwilę

odpocznij od cudu

 

wyciągam cię

z wózka

 

jutro minie

rok

 

nawet nie wiesz

jak trudno

 

 

sobie

wyobrazić

 

Sam tomik liczy niewiele około 40 wierszy, o ile w ogóle owe miniaturki da się nazwać wierszami. Prędzej rzuconymi w przestrzeń, lecz i to nie zawsze, poetyckimi myślami:

 

właśnie weszła

jakim cudem

 

akurat do mnie

patrzy co by

jeszcze

 

ściąga bliższe

najbliższe

ciału

 

mówi że to

nie koniec

 

Jest to dla mnie bardziej rozpisany na myśli, konkluzje, glosy i głosy zestaw niż stricte poetycki zbiór. Ale czy sama poezja musi dosłownie zamykać się w rymach oraz rytmach, asonansach – dysonansach? Wiersze ks. Jerzego Hajdugi muszą być takie, jakie w danej chwili są. Obecnie ks. Jerzy pełni posługę kapelana szpitalnego. Wiersze są szczere (jak zawsze zresztą) oraz chropawe niby ten uwierający pod skarpetką żwirek. Pozbawione metafor, niekiedy brutalne w ukazywaniu biologii wegetacji, fizjologii połączonej z gaśnięciem, umierania:

 

po tobie uczę się chodzić

w długiej koszuli

 

 

mam czas

 

nawet nocą

jak zdjęta

 

ze mnie

 

Tomik wierszy ks. Jerzego Hajdugi – jak najdalszy zresztą od wszelkiej dydaktyki – niesie w swych pozornie laickich treściach prawdy najokrutniejsze. Czy kiedykolwiek będziemy je w stanie zrozumieć oraz do nich i po ludzku, i po Bożemu dorastać? Mimo to jest to liryka najczystsza i najprawdziwsza, ponieważ jest to liryka wielce optymistyczna. Tu zaryzykowałabym stwierdzenie, iż liryka eschatologiczna. Liryka przesycona nieznającym zmierzchu, Światłem.

 

 

Autorka: Aniela Birecka

 

 

Jerzy Hajduga, Odpocząć od cudu, Wydawnictwo Literackie Białe Pióro, Warszawa 2015.

 

Książkę można kupić m.in. na stronie wydawnictwa Białe Pióro:
http://ksiegarnia.wydawnictwobialepioro.pl/poezja/47-odpoczac-od-cudu-.html

Przeczytaj też

Dodaj komentarz