Hajduga – samotny wśród ludzi?

Jerzy Hajduga nie piętnuje, nie nakazuje, do niczego nie zmusza, rzadko w jego utworach występuje słowo Bóg. A jednak czytelnik doskonale rozumie intencje i przesłanie poety – pisze Gabriela Szubstarska 

 

W dniach 24 i 25 maja 2013 r. mieliśmy okazję gościć w Gdańsku ks. Jerzego Hajdugę. Nie ukrywam, że spotkania z poetą wywołały najprawdziwsze poruszenie. Nie ma się czemu dziwić, bo też i twórczość Hajdugi jest jedyna w swoim rodzaju. Minimum słów, maksimum obrazów i skojarzeń. To twórczość przywodząca na myśl – poprzez swoją zwięzłość – japońskie haiku. Utwory przepełnione miłością do człowieka, mówiące o odchodzeniu, współczuciu, pokazujące, jakie cuda mogą uczynić życzliwe słowa i drobne gesty uczynione w kierunku bliźniego.

 

Poeta pokazuje mury, te prawdziwe i te ledwo dotykalne, które tworzymy wokół siebie. Udowadnia, że każdy z nich, na szczęście dla nas, jest przenikalny. Jednak pozostaje samotność wśród ludzi, samotność w obliczu tragedii (lub dogasającego życia), którą ukoić potrafi jedynie głęboka wiara.

 

Hajduga niczego nie nakazuje, do niczego nie zmusza, nie piętnuje, rzadko w jego utworach występuje słowo Bóg, a jednak czytelnik doskonale rozumie intencje i przesłanie autora.

 

 

Dodaj komentarz