Poezja w mojej naturze

– Coraz ciszej to płyta o dystansowaniu się od wielu spraw, przede wszystkim od przeżyć, które pozostają w człowieku, zamieniają się w pewną harmonię, wyciszenie. Człowiek potrzebuje takiego zamyślenia – mówi Jerzy Hajduga.

 

Pomysł wydania płyty pojawił się w ubiegłym roku przy okazji benefisu księdza-poety w Drezdenku, gdzie posługuje ks. Jerzy Hajduga. Przyczynkiem było 25 lat kapłaństwa, 60-lecie urodzin i 40 lat pracy twórczej.

 

– Wśród wielu niespodzianek był występ Dominiki Świątek, która skomponowała na fortepian muzykę do moich pięciu wierszy, zagrała i zaśpiewała. Zapadła cisza na sali, a ja poczułem wzruszenie – wspomina ks. Hajduga. – Pani Dominika postanowiła skomponować muzykę jeszcze do pięciu wierszy, zaangażować aktora Macieja Rayzachera do recytacji, wzbogacić aranżacje o skrzypce i gitarę – dodaje.

Posłuchaj premierowego utworu Moja uliczka przejechana.

Wyboru wierszy dokonała artystka. Poeta nic nie sugerował. – Po pierwszym odsłuchaniu płyty wszystko mi się spodobało, ale i teraz wciąż odnajduję coś nowego. A to dodatkowe brzmienie skrzypiec, a to brzmienie gitary. Jest liryka, jest klimat. Nie spodziewałem się, że tak śpiewnie mogą zabrzmieć moje wiersze – zauważa ksiądz-poeta. – Coraz ciszej to płyta o dystansowaniu się od wielu spraw, przede wszystkim od przeżyć, które pozostają w człowieku, zamieniają się w pewną harmonię, wyciszenie. Człowiek potrzebuje takiego zamyślenia – dopowiada.

 

Jerzy Hajduga w 1980 roku wstąpił do Zakonu Kanoników Regularnych Laterańskich. Debiutował tomikiem Nawrócenie św. Augustyna w 1989 roku, ale pisał jeszcze na długo przed święceniami kapłańskimi. W ubiegłym roku ujrzał światło dzienne tomik Powieki wieków. – Ostatnio w swoich wierszach poruszam tematy cierpienia, choroby. To dlatego, że jestem kapelanem szpitala, ale oczywiście zapisuję przeżycia, które dostrzegam nie tylko w szpitalu – zapewnia ks. Hajduga. – Dla mnie poezja była i jest wkomponowana w moją naturę. Jak wspomniałem, piszę już ponad 40 lat. To odzwierciedlenie mojego stanu ducha, jak w spowiedzi. Z perspektywy czasu lepiej zauważam jej powiązanie z moim powołaniem do kapłaństwa – dodaje.

 

Autor tekstu: Krzysztof Król.

Źródło: Gość Zielonogórsko-Gorzowski, 8 września 2013 r.

Dodaj komentarz