Poezja w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” w Krakowie

Usłyszałam kiedyś od pewnego wydawcy książek poetyckich, że gdyby Wojtyła, Pasierb czy Twardowski nie byli księżmi, pisaliby jeszcze lepsze wiersze. Oczywiście chodziło mu o pewien rodzaj zamknięcia, „moralnego gorsetu”, który narzuca sprawowana w Kościele posługa – pisze Agnieszka Sroczyńska.

 

Wydaje się, że poeta-kapłan dźwiga jeszcze większą odpowiedzialność za słowa, że bardziej je waży. I być może ten ciężar chwilami odbiera mu odwagę wypowiedzenia do końca wszystkiego, co czuje, doświadcza i myśli. W tym kontekście moje pierwsze spotkanie z poezją ks. Jerzego Hajdugi w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” w Krakowie przyniosło mi ogromne – bardzo pozytywne – zaskoczenie.

 

Na dzień dobry zostałam obdarowana przez autora serdecznym uśmiechem i tomikiem pt. „jeszcze”, chociaż byłam tylko jedną z nieznanych mu uczestniczek spotkania. Obecna na nim krakowska poetka Irena Kaczmarczyk tak opisała na swoim profilu na Facebooku poezję księdza Jerzego i samo spotkanie:

 

„Poeta uprawia formę krótką, w której wyraża swoje credo życiowe, czerpiąc tematy z codzienności, przemyśleń, stanów ducha, nie stroniąc przy tym od problematyki dotyczącej relacji damsko-męskich. Ks. Andrzej Draguła powiedział o wierszach Jerzego Hajdugi, że to najbardziej nieksiężowska poezja ze wszystkich znanych mu księży poetów, bo próżno szukać tam wierszy religijnych. Na spotkaniu promocyjnym najnowszego tomiku Jerzy Hajduga przedstawił swoją drogę pracy twórczej, wplatając w opowieść przeżycia osobiste związane z kapłaństwem, rodziną. Ciekawa i bezpośrednia była ta opowieść, przerywana prezentacją wierszy z tomu „jeszcze” oraz pytaniami prowadzącego spotkanie Jacka Sojana. Spotkanie miało WSPANIAŁĄ oprawę muzyczną! Piosenki poetyckie zaśpiewał przy akompaniamencie gitary akustycznej Jarosław Kąkol z Żywca. W kilku utworach towarzyszył mu nasz kolega z ZLP Robert Marcinkowski”.

 

Sam Autor tak przedstawia siebie w jednym z wierszy tego tomu: „są poeci bez słów ba / wśród nich może ja”.

 

Nazwałabym księdza Jerzego poetą ciszy. Cudownej, pełnej treści ciszy. Być może to jedna z najtrudniejszych poetyk, najdojrzalszych. I nie sądzę, bym była odosobniona w tej opinii. Na pewno taką poetykę bardzo cenił Tadeusz Różewicz, a za jej mistrza uważał Norwida. Mówił: „Milczenie otacza poezję Norwida.”. Wydaje się, że ksiądz Jerzy również doskonale opanował sztukę budowania językiem poezji tego klimatu ciszy. I zdaje sobie sprawę, że głos usłyszany w ciszy brzmi o wiele mocniej, wyraźniej, a jego echo zostaje na dłużej w czytelniku/słuchaczu. Głos Autora tomiku „jeszcze” jest mocny nie tylko dzięki nienadużywaniu słów, ale również dzięki odwadze mówienia o uczuciach. Przywraca ludzką twarz osobom konsekrowanym, z których nie rzadko robi się „święte-nieświęte kukły”.

 

Kiedyś napisałam, że „poezja jest przywilejem…”. Po tym spotkaniu jeszcze bardziej umocniłam się w tym przeświadczeniu. Ale – jak napisała pani Irena – zostaliśmy zaczarowani nie tylko pięknymi wierszami księdza Jerzego i jego ciepłem, ale również wspaniałą grą i śpiewem dwóch wyjątkowych muzyków – Jarka Kąkola i Roberta Marcinkowskiego. Wykonali utwory m.in. do wierszy Jana Lechonia. Powiedzieć o tej muzyce „poezja śpiewana”, to nic nie powiedzieć.

 

I koniecznie dać się zaprosić księdzu Jerzemu do podróży „bez słów”…

 

moje wiersze bez słów

coraz więcej mają

do powiedzenia

 

służę ramieniem

 

AUTOR: Agnieszka Sroczyńska

 

Źródło: poecipolscy.pl

 

Spotkanie z ks. Jerzym Hajdugą i jego poezją w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” w Krakowie, 9.04.2018 r.

Przeczytaj też