Marcin Siewruk: Strofy do kontemplacji

Dla łakomczuchów na „dobrą ciszę” i kontemplację jest to bardzo dobra wiadomość. W najnowszym tomiku ks. Jerzego Hajdugi „Zatrzymać z czasu chwile” jest opowieść ciszy. Trudno powiedzieć, co bardziej słychać… Ciszę czy słowa?

 

 

Są kraje, w których za wpatrywanie się ekran smartfona podczas przechodzenia na drugą stronę jezdni można zostać ukaranym mandatem. A co wtedy, kiedy człowiek zapatrzy się i zaczyta w wiersze, subtelnie zapisane w tomiku poezji?

 

Trudno oderwać wzrok od minimalistycznie napisanych wersów, jeszcze kilka kroków, chwila nieuwagi i zatrzymujemy się przed sporych rozmiarów kotwicą ustawioną w rokitniańskim sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej. Uwaga! Żeby tylko wiersze nie wypadły z ręki i się nie rozsypały. Nie odfrunęły, jak motyle.

 

Nawet motyl ze mną

w lustrze pokazuje

skrzydła

 

Ks. Jerzy Hajduga z Drezdenka wydał kolejny tomik wierszy, tym razem zatytułowany „Zatrzymać z czasu chwile”. Kilkanaście wierszy, w których można usłyszeć ciszę, jakby poeta zachęcał czytelnika do słuchania. Trudno się dziwić, że można się zapomnieć i nie zauważyć przeszkody – kotwicy, czytając:

 

jeszcze coś chciałbym

mieć z dziecka

pamiętam

 

Słowa poety są niezwykle delikatne, nie rozpychają się w przestrzeni, wręcz przeciwnie, zajmują jak najmniej miejsca. Trzy linijki, kilka słów, przemyślanych znaków. Trudno powiedzieć, co bardziej słychać… Ciszę czy słowa?

 

moje drzwi otwarte

tylko po sobie

zamykam

 

Kotwica, która okazała się przeszkodą podczas lektury wierszy ks. Hajdugi, niekoniecznie była zawalidrogą, a bardziej kluczem, żeby lepiej zrozumieć głębię poezji. Kilka słów może zakotwiczyć się we wnętrzu czytelnika albo ześliznąć – jak hak kotwicy po skalistym dnie. Ciężar kotwicy jest za mały, żeby utrzymać statek ważący niewspółmiernie więcej, i jeśli nie zaczepi się mocno w gruncie, to nie ma szans, żeby załoga mogła bezpiecznie odpocząć. Silny wiatr i prądy zdryfują statek. Ale jeśli zęby kotwicy wgryzą się w dno, odpowiednio dobierze się długość łańcucha, to nawet duże fale i silne podmuchy wiatru nie zagrożą marynarzom. Trochę podobnie jest z czytelnikami tomiku „Zatrzymać z czasu chwile”.

 

Jeśli słowa wierszy nie zaczepią się w sercu, to ześlizną się i odpłyną, pozostawiając estetyczne uniesienie, może chwilowe wzruszenie. Podmuchy wiatru, tempo życia zdryfują i popłyniemy dalej. Ale wystarczy, że słowa wbiją się mocno do wnętrza, wtedy można się naprawdę zatrzymać i odpocząć – jak marynarze zmęczeni wielotygodniowym rejsem wśród rozszalałych fal.Nagle da się słyszeć ciszę.

 

zaczęta modlitwa

bez słowa

lepiej

 

Autor wierszy nie zaprasza czytelników do zarzucenia kotwicy w błękitnej zatoce, rozświetlonej promieniami słońca, gdzie można zapomnieć o trudnościach życia. Wręcz przeciwnie, kreśli w kilku słowach prawdziwy świat i otwiera jego wyjątkowe piękno.

 

uczę się wieczorów

od rana zapalam

nocną lampkę

 

Odpoczywając na kotwicowisku, marynarze mogą się wyspać, naprawić usterki w takielunku, nadrobić korespondencję, wyleczyć kontuzje. Poeta dyskretnie zaprasza czytelnika przede wszystkim do przestrzeni ciszy, żeby wyraźniej dostrzec cierpienie, samotność i wiarę.

 

Wpadające słowo

nocą sam leżę i słucham

ale nie ma nocy

nie jestem sam

 

Przed snem

lubię swoje powieki

nie uniosą się

beze mnie

 

Chwila i po nas

a tak się bała

zostać

dłużej

 

Uwierz

rozlej swoje łzy

na moim ramieniu

mam drugie

 

Minimalizm formy uwypuklający przenikającą ciszę daje czytelnikowi możliwość czytania wierszy ks. Jerzego Hajdugi na wiele sposobów. Nie trzeba się nigdzie spieszyć, szukać kolejnych słów, wertując kartki, ale można je odkrywać za każdym razem na nowo. Znaleźć teksty najciekawsze, najlepiej dopasowane do wrażliwości odbiorcy. Lektura wciąga w kontemplację, pozwala głęboko odetchnąć. W pewnym momencie z ciszy dochodzi wyraźny głos i komenda – kotwica w górę! Warto ukryć tomik wierszy w kieszeni i odważnie wypłynąć w kolejny rejs.

 

kartka jak kartka

ale w niej

wiersz

 

AUTOR: ks. Marcin Siewruk

ŹRÓDŁO: „Gość Zielonogórsko-Gorzowski”, 16 grudnia 2018, nr 50

Przeczytaj też