Maj za klasztornym murem

Taki maj za klasztornym murem: z jednej strony kościół, przy którym i w którym trwają próby z dziećmi przed Pierwszą Komunią. Młody wikary często krzyknie. Z drugiej strony ogród. Spaceruję i myślę o staruszkach w szpitalu, czy ich dobrze przygotowuję do śmierci.

 

W bieli

 

konfesjonały jak łobuzy
na lekcjach religii
porozstawiane po kątach
świątyni

 

ławki jeszcze nie zmyte
Bogu wyznania
wypisane ładnie
i bez błędu

 

delikatny wikary
masuje kolana
przed chwilą klęczał

 

prowadzi pierwsze grzechy
pierwsze miłości
do ołtarza

 

wyjmuje im
palce
z ust

 

[Jerzy Hajduga, W bieli]

Przeczytaj też