Kontemplując ciszę (Współbrzmienie)

Ta książka to nie tylko dialog formy z treścią, to też organiczne połączenie obrazu i słowa. Współbrzmienie to harmonia ascetycznego kadru i minimalistycznej frazy – pisze Anna Dominiak.

 

 

Okazuje się, że te dwa poziomy przekazu nie muszą ze sobą konkurować, lecz mogą stanowić jedność, która wbrew pozorom nie manifestuje oczywistych sensów. Przesłanie tego zbioru bowiem z każdym odczytaniem konkretyzować się może na nowo.

 

Jerzy Hajduga nie od dziś poszukuje nowoczesnych sposobów dotarcia do odbiorcy, o czym świadczy nie tylko bardzo udana, widoczna już w poprzednim tomie współpraca z krakowską artystką Marią Kuczarą, ale także wzbogacenie wcześniejszego tomu o płytę z wokalną interpretacją zawartych w tomie wierszy. Autor Współbrzmienia znany jest również jako aktywny animator kultury – w Drezdenku zainicjował ambitne przedsięwzięcie artystyczne Teatr Kotłownia, jest także współorganizatorem jesiennego festiwalu literackiego Słowa na Puszczy.

 

Mieszkający i tworzący w niewielkim lubuskim mieście poeta i kapelan szpitala – literacko ukształtowany przez Kraków, z którego pochodzi i w którym spędził kilkadziesiąt lat swojego życia – daje nam kolejny tomik wierszy i właściwie trudno powiedzieć, że jest to tylko tomik poezji. Współbrzmienie jest bowiem dziełem stanowiącym efekt artystycznej współpracy Jerzego Hajdugi z graficzką i fotografką Marią Kuczarą.

 

Tom o tyle niezwykły, że na równi z przekazem werbalnym przemawiają w tej książce obrazy, a dokładniej mówiąc, fotogramy, które są dopełnieniem słów. A może odwrotnie? Może to skondensowane słowa stanowią celny komentarz do zamieszczonych kadrów?

 

Tu również, podobnie jak w poprzednich książkach poetyckich Hajdugi, najzwyczajniejsze (a może tylko z pozoru) elementy rzeczywistości nobilitowane zostały do rangi zjawisk godnych artystycznego spojrzenia. I może nic w tym odkrywczego, literatura i fotografia przecież bardzo często inspirują się mało atrakcyjnym dla oka, szorstkim konkretem. Jest jednak w sposobie traktowania tego konkretu coś, co przesądza o szczególnej wartości tej wspólnej artystycznej propozycji Hajdugi i Kuczary. Bo przecież kadrowane fragmenty świata odsyłają tu do jakiejś egzystencjalnej tajemnicy.

 

Tę niezwykle plastyczną książkę można czytać jako wnikliwe studium samotności. Treść wyrażona została oszczędną formą, która sama również zdaje się tu być treścią. Jest to na pewno studium ciszy dającej możliwość samopoznania, iluminacji warunkującej wniknięcie w esencję losu. Sceneria kreowanych słowem i obrazem wizji to zazwyczaj puste pomieszczenia, obdrapane ściany, samotne ławki, pojedyncze krzesła, okna otwierające się na bardziej i mniej atrakcyjne dla oka widoki. Wśród motywów odnajdujemy dogasające świece, zagubione liście, cyferblaty, lustra – symbole wyraźnie związane z toposem vanitas. Ale jest też na tym tle człowiek, jego zmysłowe, subtelne piękno, tajemnica i niedopowiedzenie międzyludzkich relacji:

 

na swój widok

oczy zamykamy

 

 

tak po prostu

dłużej nam

 

 

do siebie

 

W obu przekazach dostrzec można wyjątkową czułość patrzenia na ten zakulisowy, cichy świat. Uwaga poety i spojrzenie fotografki zatrzymują się na tym, co dalekie od hałasu i kanonicznego piękna, za każdym razem sugerując jakiś trop dotarcia do tego, co ukryte. Choć otwartość i wieloznaczność są tu przecież nie do zakwestionowania.

 

Zebrane w tym tomie wiersze Jerzego Hajdugi dotykają zagadnień, które przewijają się w jego poezji od lat. O ile jednak w zbiorach poprzednich można było dostrzec więcej tonów poświadczających nacechowaną głębokim altruizmem postawę poety wobec cierpienia, z którym na co dzień się styka, o tyle tu do głosu dochodzi jakaś sytuacja wyalienowania samego podmiotu, który w ciszy poszukuje kontaktu z własnym istnieniem. Ta cisza i siostrzana samotność zdają się być kontekstem niezbędnym do odnalezienia siebie i doświadczenia kojącej harmonii. Dlatego może tak celebrowane są momenty, w których podmiot doświadcza tej alienacji:

 

nocna włóczęga

a jednak przysiadł się liść

na ławce ze mną

 

Nagromadzone tu, synonimiczne wobec ciszy, motywy szeptu, nasłuchiwania, gestów nakazujących ściszenie głosu, sprawiają wrażenie, że ta książka przemawia tą właśnie ciszą. Samotność i poszukiwanie siebie prowadzą często do odkrycia, że wciąż jest się kimś, kim się było w przeszłości, że to, co stanowi o naszej odrębności, jest niezmienne:

 

coraz częściej rozmawiam

ze sobą osiemnastoletnim chłopcem

no chyba że nie wraca

do domu

 

Wszystkie te ciche epifanie i doniosłe, choć nieśmiało wypowiadane konstatacje nie byłyby możliwe, gdyby poeta nie oswoił tej ciszy i nie pozwolił jej zamieszkać w sobie. Osamotnienie nie wyzwala smutku, a raczej oczyszczającą melancholię. I podobnie jak wiersze, również zdjęcia odkrywają estetyczny, choć nieoczywisty walor tego wyalienowania.

 

W tomie czytamy także echa elegijnych refleksji nad odchodzeniem, w których szczególne miejsce zajmuje motyw matki. Jej cierpienie i umieranie były mocno zaakcentowane w poprzednich tomach poety (Powieki wieków, Odpocząć od cudu). I tu powracają:

 

w pokoju u mamy

zostały jeszcze

dwa krzesła

 

 

nam wystarczy

jedno

 

Oszczędność słów w poezji Hajdugi to już prawdziwa wirtuozeria. Poetyka autora Współbrzmienia zdaje się z tomu na tom zmierzać ku coraz większej kondensacji. Jest czymś wyróżniającym się na tle tak chętnie stosowanej współcześnie, zamaszystej, szerokiej frazy, ta wyrafinowana, awangardowa metaforyka, nasuwająca skojarzenia z japońską wersyfikacją, leksykalny minimalizm przy jednoczesnym zwiększeniu semantycznego ciężaru i głębokiej wieloznaczności.

 

Spoiwem integrującym dwa poziomy zaproponowanego tu przekazu jest niewątpliwie nie tylko podobne odczuwanie świata, ale również, co mocno zauważalne, zbliżona wrażliwość estetyczna autorów.

 

Nie wiem, czy ta świetnie pomyślana i zrealizowana książka Jerzego Hajdugi i Marii Kuczary jest propozycją bardziej do czytania czy do oglądania. A może do cichej kontemplacji? Hajduga, co warto podkreślić, nie mówi tonem natchnionym ani namaszczonym. To poeta szeptu i wsłuchiwania się.

 

AUTORKA: Anna Dominiak

ŹRÓDŁO: Gazeta Kulturalna, marzec 2017

 

CZYTAJ TAKŻE: Współbrzmienie Kuczary i Hajdugi

 

Jerzy Hajduga, Maria Kuczara, Współbrzmienie, MK, Szczecin 2016, s. 31.

Przeczytaj też