Jacek Sojan: Przestrzeń egzystencjalna z krzesłem w tle

O poezji Jerzego Hajdugi ze zbioru Odpocząć od cudu pisze Jacek Sojan.

 

 

Korytarze, ściana, okno, ogród, piętra szpitalne, stół – to nie tylko sztafaż organizujący przestrzeń wiersza. To świadoma kreacja zawężona do ascetycznego świata podporządkowanego refleksji na temat kruchości istnienia, na temat ludzkiej godności. O świecie zanurzonym w ciszy cierpienia, ale i o zwątpieniu.

 

 

Zanim kogut zapieje

 

taką nocą otwarte drzwi

 

wszedłem

po raz drugi

 

Odkrywamy, kim jest człowiek w gotowości współuczestniczenia z gasnącym życiem. Jak na to patrzy. Co myśli. Z czym się zmaga. I widzimy go prześladowanego pamięcią o tych, którzy już odeszli ze świata żywych. Dotyk dłoni, krótka wymiana zdań, choćby samo pozdrowienie, wspólna kojąca modlitwa – wszystko to okazuje się pokarmem dającym wsparcie obydwu stronom spektaklu zwanego szpitalem. I choć kluczowy wiersz tomiku brzmi rozbrajająco sceptycznie:

 

Wstań

 

a może choć na chwilę

odpocznij od cudu

 

 

wyciągam cię

z wózka

 

 

jutro minie

rok

 

 

nawet nie wiesz

jak trudno

 

 

sobie

wyobrazić

 

to jest w rzeczy samej wyznaniem wiary czerpiącym z pokory, bo wyznaczającym właściwe miejsce dla człowieka wobec Boga. W mało efektownym misterium śmierci nie znajdujemy rozpaczy, może tylko jej przepaścistą krawędź. Może dlatego, że poeta poszedł śladem pewnej myśli, jaką znalazłem u F. Nietzschego o tym, że z rozpaczy jest refleksyjne wyjście polegające na odnalezieniu w sobie wystarczającej energii, aby spojrzeć rzeczywistości prosto w oczy i wydobyć z najczarniejszej rozpaczy niezwyciężoną nadzieję.

 

Aby się wydostać

 

groby przewrócone otwarte trumny

zmarli przez chwilę machają do nas

 

kto kogo żegna sen niezbyt długi

 

W innej wersji innego tłumacza Nietzschego: uczynić z najgłębszej rozpaczy niezwyciężoną nadzieję. Czy niemiecki filozof, który zmarł chory umysłowo, czyli zapadł w długi sen nieświadomości, mógł – po odrzuceniu chrześcijańskiej moralności – przypuszczać, że nadczłowiek nie rodzi się z pogardy dla słabych, odrzuconych i chorych, lecz przeciwnie, z pochylenia się nad nimi, a nawet – jak Chrystus – z przyjęcia ich losu czy to przez fizyczną zagładę, Ukrzyżowanie, czy jak ksiądz – kapelan szpitalny, przez duchowe współuczestnictwo w cudzym cierpieniu. Poeta mówi tutaj wierszami do Nietzschego w zaświatach, że niemal 30-letnia opieka nad nim, to bynajmniej nie niewolnictwo, to ofiara w imię wartości, jakim jest człowiek i jego człowieczeństwo, to realizacja ewangelicznego imperatywu, wezwania:

 

 

byłem głodny i daliście mi jeść, byłem spragniony i daliście mi pić…nagi a odzialiście mnie, zachorowałem a odwiedziliście mnie… [Mt 25,31–46]

 

Myśl o śmierci nie jest dla człowieka myślą skonkretyzowaną, ale nieokreślonym uczuciem lęku. Między lękiem a strachem jest zasadnicza różnica, bo strach odnosi się do czegoś konkretnego (np. do lwa, gangstera, żmii). Oznakami zapowiadającymi lęk są np. choroby, niebezpieczeństwo zewnętrzne, zmęczenie organizmu. Współcześni myśliciele (Hegel, a po nim Jaspers i Heidegger) dokonali rozróżnienia między życiem organicznym a egzystencją ludzką, definiując egzystencję jako życie plus świadomość śmierci. W religii chrześcijańskiej śmierć ciała jest interpretowana jako moment odrodzenia ducha w Bogu. Dla człowieka nie istnieje prawda o życiu poza jego obecną egzystencją. Większość filozofów przyznaje, że zastosowanie kategorii wieczności do samego siebie nie tylko w wymiarze fizycznym, ale i intelektualnym, może się dokonać jedynie w pracy intelektualnej, w duchowym tworzeniu jakiegoś dzieła, w refleksji filozoficznej w ścisłym tego słowa znaczeniu (Spinoza, Fichte, Hegel). Ale w przeciwieństwie do nich śmierć nie jest tylko niedającą się pojąć nicością (Sartre):

 

Powroty

 

wstaję z twoich kolan

taki duży

 

na wyciągnięcie ręki

wracam

 

 

bliżej

bliżej

 

Pamięć to trwanie przeszłości. Przeszłość może przetrwać w formie zwykłych przyzwyczajeń, ale pamięć oznacza także przedstawienie przeszłości. Wśród elementów przeszłości są: utrwalanie wspomnień, przechowywanie ich, przypominanie, rozpoznanie i lokalizacja. Ale może najbardziej zrozumienie ich znaczenia, nadanie im sensu. Nie można ustalić sensu bez wiary, która, choć chybotliwa, stara się dać nam poczucie pewności, najwyższy stopień wiedzy przewyższającej wszelkie poznanie racjonalne. Chociaż dla filozofii istotne jest pytanie o wartość wiary: Kant i prawie wszyscy filozofowie postkantowscy upatrują w niej rodzaj niewiedzy – Jacobi, a za nim Fichte przeciwnie, dostrzegają w niej jedyny sposób, w jaki człowiek może poznać nieskończoność i utożsamiają ją z poczuciem rzeczywistości (!). Tu czas jest otwarty, nie zamknięty niczym, nawet śmiercią. Problem między wiedzą a wiarą polega na przekonaniu o istnieniu i słuszności jakiegoś ideału (np. nauki Chrystusa) i pokładaniu głębokiej ufności jakiejś osobie, zawierzeniu jej (rola Mistrza – Przewodnika).

 

Jednakże istnieje jedna rzecz, której nieskończona złożoność wymyka się wszelkiej wiedzy – to człowiek.

 

Taka piękna

 

 

tylko lustro nie ma

pojęcia o jej

chorobie

 

 

taka piękna że

jak zsunąć się

po ścianie

 

 

upaść do kolan

do stóp

 

 

wisi i

wisi

 

Wiersz ilustruje właściwe dla filozofii egzystencjalnej odczucie egzystencji (Jaspers), które może przejawiać się w najróżniejszych sytuacjach (np. cierpienie, sytuacje graniczne jak śmierć). To także metafizyczna analiza zasadniczych elementów, które współtworzą egzystencję (Heidegger), takich jak wolność (nie do czego, a od czego), też niewiedza (błądzenie) i opisuje sytuacje jednostkowe (Jaspers, Marcel), bądź analizuje cechy właściwe wszelkiej egzystencji (Heidegger, Sartre). Oto mamy tutaj pewną wartość – piękno poddane świadomości śmierci, jej unicestwienie… Czy piękno, jeśli jest wartością samo w sobie, jeśli jest ideałem, może ulec zniszczeniu?

 

Egzystencjalista (Heidegger) uświadamia sobie, że z sercem ściśniętym trwogą ciążymy ku śmierci, ale też przekraczając samego siebie, idąc w stronę przeszłości, uświadamiając sobie fakt naszych narodzin – można iść w kierunku przyszłości (transcendencja), poprzez sublimację cielesnego piękna (życia organicznego) w piękno duchowe, wyobrażone w Tym, który wisi. Jakże bliskie to Norwidowskiej myśli:

 

K s z t a ł t e m  m i ł o ś c i  p i ę k n o  jest – i  t y l e

Ile ją człowiek oglądał na świecie,

W ogromnym Bogu albo w sobie-pyle,

Na tego Boga wystrojonym dziecię;

Tyle o pięknem człowiek wie i głosi –

Choć każdy w sobie cień pięknego nosi

I każdy – każdy z nas – tym p i ę k n a  p y ł e m.

[Promethidion]

 

Aksjologia jako teoria wartości ustalająca hierarchiczny jej układ stawia wyżej szacunek do tego, co dobre od szacunku dla tego, co szlachetne, a dopiero w dalszej kolejności do tego, co piękne ( M. Scheler). Tyle tylko, że wymaga to pewnego wysiłku intelektualnego, gdyż poznanie zmysłowe jako bardziej pierwotne stawia siebie na pierwszym planie, przesłaniając treści tkwiące w ukryciu. Twórca egzystencjalizmu, Kierkegaard, w swojej analizie lęku, samotności i przeznaczenia uznał, że każda refleksja filozoficzna stawia człowieka twarzą w twarz z Bogiem i że analiza czasu prowadzi do kontaktu z wiecznością. Bez względu na to, czy przez negację (Feuerbach), czy akceptację (np. Renan) pojęcia bóstwa, Boga. Stąd Kierkegaardowska koncepcja stadiów na drodze życia: stadium estetyczne (zmysłowe); etyczne (albo refleksyjne) i religijne. Niebezpodstawnie Kierkegaard zdefiniował siebie jako poetę religii.

 

Na pytanie, do czego służy ta rozbudowana dysertacja i tyle odnośników do wierszy zamieszczonych w tomiku Jerzego Hajdugi Odpocząć od cudu, mogę tylko odpowiedzieć w jeden sposób, a mianowicie: każdy wiersz w tym zbiorze jest jak skompresowany plik informacji, który po rozpakowaniu okazuje się wielowarstwową informacją rodzącą wielość skojarzeń. Przy okazji innego zbioru, Powieki wieków, pojawiła się sugestia czytających, że wiersze przypominają haiku, japońską formę poetycką mającą za zadanie jedynie poruszyć wyobraźnię, zasugerować treść. Jak efektywne i błyskotliwe daje to rezultaty pokazuje to wiersz pt. Podniesiona rozmowa:

 

nawet stół wyciąga nogi

jeszcze wyżej od krzeseł

 

Sugestia, że w takiej sytuacji wszystko stoi na głowie obrazuje brak dialogu, a w nim właściwego dystansu uśmierzającego emocje. Taki dialog zamienia się w monolog zatrzaskujący rozmówców w ich własnych emocjach.

 

Przewodnik Jerzego Hajdugi, poety i księdza, najsłynniejszy z Ojców Kościoła łacińskiego, czyli św. Augustyn, twórca filozofii religii, przedstawia zawsze tę samą wizję człowieka zgubionego przez grzech i zbawionego mocą łaski Bożej. Uprawiana przezeń metoda rozmyślań nad sobą, odkrywająca w człowieku obecność głębszą od nas samych, naznaczyła zachodnią teologię i filozofię aż po chrześcijański egzystencjalizm. W poezji autora zbioru wierszy Odpocząć od cudu odnaleźć można te same augustiańskie tematy poznania opartego na miłości lub pamięci kulminującej się w obecności.

 

 

Z watą śniegu

wszystkie krzesła zajęte

każde miejscem przy stole

 

 

w kącie już tylko dla mnie

układam kolędę pod choinkę

 

 

słowo po słowie cichnie śpiew

jeszcze ciszej zimny piec

 

 

kruszy kawałkiem ściany

 

Maria Kuczara, autorka opracowania graficznego tomu, eksponuje krzesło już na okładce, ale to krzesło powtarza się na stronach zbioru – stojące z innym pod ścianą, przy stole czy upadające… To charakterystyczny element wynikający z istoty wierszy poety, mający symboliczny wymiar spotkania z drugim człowiekiem, kojarzący się z ciągle i na nowo z podejmowaną rozmową, choćby jej próbą, w tym z rozmową z sobą samym. Bo krzesło to miejsce szczególne, miejsce ważnych potencjalnie decyzji, miejsce wyciszenia, refleksji, ale też jest miejscem obecności kogoś obok, nawet jeśli ta obecność naznaczona jest bezsłowną ciszą, wyłącznie nastawioną na czuwanie. To na nim, na krześle, znajduje się rzeczywistość skupiona na życiu wewnętrznym, uznająca duchowość za wartość najwyższą właśnie poprzez obecność twarzą w twarz z drugim człowiekiem, tak samo poszukującym i zmagającym się ze świadomością przemijania, śmierci.

 

Augustiańska łaska zrozumienia polega na podniesieniu człowieka z klęczek, z jego słabości, na podniesieniu go świadomością o łasce Bożej, w której stosunek skończonego stworzenia, jakim jest człowiek do nieskończonego Bytu, jakim jawi się Bóg, ulega już dzięki modlitwie przemianie w rodzinny związek dziecka i Ojca, który o wszystko zadba, choćby poprzez drugiego człowieka, niezależnie, czy będzie to ktoś związany więzami krwi, członek rodziny, czy ksiądz kapelan, poeta, szukający w drugim samego siebie.

 

Pośmiertna szata

 

 

po tobie uczę się chodzić

w długiej koszuli

 

 

mam czas

 

 

nawet nocą

jak zdjęta

 

 

ze mnie

 

Autor: Jacek Sojan

Przeczytaj też

Dodaj komentarz