Gdy jeszcze jest coś do wysłowienia

Powinnam o tomiku wierszy „Jeszcze” ks. Jerzego Hajdugi napisać w maju, przy okazji Dnia Matki, ale wyszło inaczej. W większości wierszy to właśnie ona się pojawia, przywołana bezpośrednio lub w obrazach poetyckich, chwilami nieuchwytna, a jednak dyskretnie wszechobecna – pisze Marta Wiatrzyk-Iwaniec.

 

Tomik otwiera utwór, w którym podmiot liryczny wyjawia swój wiek, ciesząc się, że w 65-letniej tkance życia „dla mamy/ byłem/choćby chwilkę”. Ta mama jest więc kimś ważnym dla podmiotu lirycznego, w jednym z wierszy jest przedstawiona jako dawczyni życia, która „znowu mnie/ rodzi”, po której „zostaje odruch modlitwy”.

 

Tytuły wierszy mogłyby być incipitami, w zasadzie nie stanowią zapowiedzi, o czym będzie utwór, ale wręcz same w sobie stają się pierwszym wersem. Pobieżny przegląd tytułów wierszy (zawierających słowa: matka, śmierć, Bóg, ból, żegnanie, rozmowa, sen, rozstanie, grób, mowa pogrzebowa) wprowadza w określony krąg tematyczny i powątpiewam, czy „ryczy nocne niebo/ w ciągu dnia”, czy to może sam podmiot liryczny rozpacza.

 

Metafor zresztą nie ma zbyt wiele. Koncept poetycki opiera się raczej na grze słów, niedopowiedzeniach i lapidarności. Z tych niedopowiedzeń można wysnuwać własne interpretacje, śmiem nawet przypuszczać, że są one zachętą i pozwoleniem na nadinterpretacje, jak w wierszu „Usiąść razem”: „w pokoju u mamy/ zostały jeszcze/ dwa krzesła/ nam wystarczy/ jedno”, który natarczywie nasuwa obraz jednej osoby, prawdopodobnie dziecka, siedzącego na kolanach mamy, stąd dwa krzesła nie są potrzebne. Jeśli nawet istnieją inne odczytania tego wiersza, poeta, korzystając z poetyckiego prawa do enigmatyczności, daje tym samym czytelnikowi przyzwolenie na mnogość interpretacji.

 

Zabieg enigmatyczności wydaje się pokrewny z problemem niemocy poetyckiego wysłowienia i choć poeta „szuka celnych słów”, określając siebie jako „poetę bez słów”, nie czyni tego w tonie skargi. Przeciwnie, paradoksalnie w niewysłowieniu upatruje mocy przemawiania: „moje wiersze bez słów/ coraz więcej mają/ do powiedzenia”.

 

Refleksyjno-melancholijny ton utworów, którego apogeum wyraża lakoniczny wiersz „Podobnie” („jak po guziku/ i po mnie/ nić/ nic”) przełamuje ostatni wiersz o konsolacyjnym tytule „Będzie dobrze”.

 

AUTORKA: Marta Wiatrzyk-Iwaniec

ŹRÓDŁO: „Niedziela Aspekty” 18 lutego 2018

Przeczytaj też